Witaj w moim świecie, świecie tenisa! [PROLOG]

Serdecznie Witam na kolejnym blogu o tematyce tenisowej!

“Białym sportem” interesuję się ponad sezon, wcześniej nie przepadałem za tenisem, głównie z jednego powodu – gdy sam chciałem oglądać mecz Bundesligi czy Premier League to zawsze mama uprzedzała mnie przed telewizorem i delektowała się tym, co mnie zauroczyło dosyć niedawno.


Pewnie Ci, którzy będą czytać ten post będą myśleć, że zacząłem interesować się tenisem po dobrych występach Radwańskiej w Londynie czy Janowicza w Paryżu – nic bardziej mylnego! Podobny okres, jednak zupełnie inna oprawa. Choroba, bezsenność, zimny styczeń. W Melbourne rozpoczyna się wielkoszlemowy turniej Australian Open. Od pierwszego punktu poczułem ten klimat – u nas godzina ósma rano, w Australii pora wieczorna i rozgrywane są najciekawsze mecze dnia. Jakie spotkanie zobaczyłem? Dolgopolov – Monfils, mecz wygrany przez tego drugiego. To nie był ten Monfils, którego znamy ze świetnych występów kilka lat wstecz czy chociażby tego sezonu. To był wrak tenisisty, który po wielu kontuzjach wypadł z pierwszej setki rankingu, jednak dobre występy w Doha czy Auckland dawały nadzieje na powrót do czołówki. To właśnie ten turniej, ten mecz a dokładnie ten zawodnik pokazał mi piękno tenisa! Monfils nie zawsze zachowuje się na korcie odpowiednio, jednak pokazuje, że można się dobrze bawić sportem, dodatkowo zarabiając. Jedyny taki zawodnik w tourze, Bogu dziękuję, że się nie poddał i nadal chcę bawić świat swoim byciem!

Kolejne miesiące pozwalały mi na dobre poznać świat tenisa. Zacząłem się interesować turniejami niższej rangi – Challengerami i ITFami, które notabene pokazują piękno tenisa. Na trybunach nie zasiada masa widzów a jedynie garstka zapaleńców. Na korcie widzimy zawodników, dla których zwycięstwo w samym meczu schodzi na dalszy plan. Tutaj szuka się środków, które pozwolą zapewnić byt przez kolejne tygodnie. Na korcie można zobaczyć jak zawodnicy walczą sercem, nie odpuszczają żadnej piłki. Każdy z nich wierzy, że następne mecze pozwolą mu na odebranie biletu, którym jest szansa na udział w turnieju rangi ATP.

Dlaczego nazwa to serwisnazewnatrz? Jest to zagranie, które oglądam z podziwem, nie każdy potrafi tak zagrać, najlepiej udaję się to leworęcznym tenisistom. Ten serwis pokieruje nas do wyjścia z dużych stadionów na których mieszczą się korty i powędrujemy do małych klubów tenisowych w których są rozgrywane turnieje niższych rang.

O czym będzie ten blog? Otóż to, chciałbym stworzyć coś nietuzinkowego – coś co nie będzie opisywać wyłącznie tzw. mainstreamu ale będzie można przeczytać newsy o zawodnikach z turniejów pod egidą ATP Challenger Tour, dowiedzieć się jak to wygląda od środka. Oczywiście nie zabraknie śmietanki czyli postów związanych z najlepszymi, jednak nie tym charakteryzować będzie się ten blog. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

UA-120295791-1