Przez uniwersytet do celu?

Pewnie niewielu z czytających ten wpis zna Marcosa Girona, jednak bardzo szybko może się to zmienić. 26 maja został on jedenastym tenisistą ze stajni Uniwersytetu Kalifornijskiego, z siedzibą w Los Angeles, który wygrał rozgrywki NCAA (National Collegiate Athletic Association).


Pozwolę sobie w skrócie wyjaśnić struktury tych rozgrywek – uczelnie należące do NCAA dzielą się na trzy dywizje (NCAA Division I, NCAA Division II, NCAA Division III). Od czego zależy podział? Decydująca jest wielkość uczelni, budżet przeznaczony na sport studencki czy infrastruktura. Uczelnie z dwóch pierwszych dywizji stawiają na sport i mają one obowiązek posiadać program stypendium sportowych, tzn. przyjmować część studentów ze względu na ich osiągnięcia sportowe, nie wyniki w nauce i oferować im bezpłatne kształcenie. W Ameryce w ostatnich latach kształcenie tenisowe w ten sposób jest bardzo modne ale o tym poniżej – poświęćmy kilka minut tegorocznemu zwycięzcy.

 

Na światowych kortach nie jest to postać zupełnie anonimowa. Marcos Giron jest 451. rakietą świata, w swojej dorosłej karierze ma rozegrane ponad sto spotkań z czego prawie osiemdziesiąt to zwycięstwa. 21-latek w swojej karierze zdobywał już pierwsze tytuły –  w zeszłym roku wygrał dwa turnieje rangi Futures, rozgrywane na nawierzchni twardej. Wszystko to odbywa się jednak jedynie na terenie Stanów Zjednoczonych bo na następny dzień czy po zakończonym turnieju czeka Uniwersytet Kalifornijski. W finale rozgrywek NCAA rywalem Marcosa był nieznany fanom tenisa Alex Sarkissian, który również próbował swoich sił w zawodowym sporcie, jednak bezskutecznie. 24-latek zgodnie ze swoim kierunkiem na Uniwersytecie Pepperdine zajmie się czymś innym niż tenis i będzie się spełniał w ekonomii. Giron w dwóch setach pokonał swojego rywala i zapewnił sobie udział w tegorocznym U.S Open, rozgrywanym na kortach Flushing Meadows. Marcos Giron po meczu nie mógł uciec od dziennikarzy – “To znaczy dla mnie bardzo dużo. To jest mój największy sukces w karierze, chciałbym podziękować Billy”emu Martin i programowi UCLA za wszystko, dzięki czemu jestem w tym miejscu.”  Zapytany o swoje tegoroczne plany odpowiedział – “Podczas tych wakacji będę grał bardzo dużo abym wiedział na czym stoję. Odpocznę przez jesień i potem może wrócę do szkoły”. Druga wypowiedź pokazuje, jak ważne dla Marcosa było zwycięstwo w rozgrywkach studenckich, dopiero po przejściu tego etapu decyduję się na poważne zainteresowanie zawodowym tenisem. W poniedziałek Giron mierzył się w Winnetce z Austinem Krajickiem i pomimo porażki nie może się wstydzić swojej gry. W dwóch tiebreakach lepszy okazał się bardziej doświadczony z zawodników. Po takim meczu świeżo upieczony mistrz NCAA może jednak liczyć, że podczas turniejów rozgrywanych w USA będzie mile widziany i organizatorzy będą oferować mu dzikie karty.

Czy po grze w rozgrywkach NCAA można odnosić sukcesy w zawodowym tenisie? A może jest to stracony okres kariery? Zeszłorocznym zwycięzcą był Blaz Rola. Tak, ten sam, którzy po zaledwie trzynastu miesiącach jest już w pierwszej setce rankingu. We wcześniejszych latach wygrywali tacy zawodnicy jak Bradley Klahn czy Steve Johnson – oboje w tym roku zameldowali się w gronie stu najlepszych tenisistów świata. Nie można również zapominać o Johnie Isnerze, któremu nie było dane wygrać NCAA – w 2006 roku przegrał w finale z Somdevem Devvarmanem a na ten moment jest częścią pierwszej dziesiątki rankingu ATP. W ostatnich latach można znaleźć jedynie kilka wyjątków pokazujących, że zwycięstwa w NCAA Men’s Tennis Championship nie przekładają się na dobre wyniki w karierze zawodowej. Pierwszy to właśnie pogromca Isnera, dwukrotny zwycięzca mistrzostw Somdev Devvarman, który pomimo kilku lat solidnej gry w tourze nie potrafi się zadomowić na stałe w czołówce. Usprawiedliwiać go można stanem zdrowia – kontuzję nie opuszczają go na krok. Devin Britton jest drugim ewenementem, on jednak sam zadecydował o porzuceniu tenisa. W tym przypadku studia mogły się okazać kluczowe, jednak co ciekawe Devin na uczelni był przede wszystkim z powodu tenisa i nie miał zdefiniowanego kierunku.. Co robi teraz?

Myślę, że Stany Zjednoczone to naród, który trzeba naśladować pod względem organizacji w sporcie. Przykład rozgrywek NCAA pokazuję jak można połączyć ciekawe z pożytecznym. Gdyby Amerykanie nie wpadli na ten pomysł prawie wiek temu, to kto wie czy John Isner na studiach nie myślałby o rezygnacji z tenisa i zająłby się komunikacją niewerbalną, którą studiował?

Czy Marcos Giron pójdzie śladami ostatnich triumfatorów i za rok będzie znaczącą postacią chociażby w rozgrywkach Challengerowych? Ja ze swojej strony mogę obiecać, że bacznie będę śledził jego poczynania i za jakiś czas po raz kolejny zawita on na moim blogu!

Dodaj komentarz

UA-120295791-1