Odmiana Nicka Kyrgiosa? Jeden wywiad rozwiał wszelkie wątpliwości..

– Zmagałem się w tym roku z różnymi problemami zarówno na korcie, jak i poza nim, więc nie było mi łatwo. Zacząłem współpracę z psychologami, którzy pozwolą mi wzmocnić się pod względem mentalnym – powiedział Nick Kyrgios w listopadzie na łamach “Canberra Times”. Ktoś w to uwierzył, bądź nie – wieść obiegła cały świat. I mogła żyć swoim życiem niecałe dwa miesiące. Teraz czar prysł. Krnąbrny Australijczyk ponownie zabrał głos i odebrał jakąkolwiek nadzieję tym, którzy wierzyli w jego przemianę..

Bla, bla, bla. Kyrgios w kilku zdaniach zaprezentował to, jak wielkie znaczenie dla niego ma okres przygotowawczy. Wszystko zaczęło się kilka dni temu, kiedy to w mediach społecznościowych podzielił się z fanami smutną nowiną. Otóż został ukąszony przez pająka. Wydarzenie samo w sobie nie przyniosło bolesnych skutków – jasne, zawodnik przez jakiś czas musiał przyjmować antybiotyk, kilka dni spędził nawet w szpitalu, a wszystko po to, aby nie wkradło się zakażenie. Przeciętny fan tenisa mógł zacząć współczuć tenisiście z Canberry. W końcu taki pech kilka dni przed startem sezonu, może kosztować utratę rytmu treningowego, etc.

Owszem, ukąszenie pająka wpłynęło na moje przygotowania. Przez kilka ostatnich dni nie pojawiłem się na korcie, na dobrą sprawę nie mogłem nic robić. Na szczęście czuję poprawę po przyjmowaniu antybiotyku – powiedział kilkanaście godzin przed pierwszym meczem w zawodach Brisbane International, w których będzie bronił tytułu.

Początek ciekawostek dopiero będzie miał miejsce. Kyrgios żali się, że stracił część okresu przygotowawczego przez nieszczęśliwe ukąszenie pająka, a chwilę później dodaje. – Podczas miesięcznego pobytu w domu ani razu nie trzymałem rakiety. Bardzo dużo trenowałem na siłowni, grałem także w kosza. Będę zardzewiały. Nie zdziwię się, jeśli w pierwszym meczu popełnię 30 niewymuszonych błędów. Nie ma to dla mnie znaczenia.

“Jaki to ma sens?” – zapewne pytacie w myślach? Żadnego sensu to nie ma – zresztą, jak większość (nie chcę być bezczelny pisząc, że wszystko), co mówi Kyrgios. W poprzednim sezonie wielokrotnie widzieliśmy Australijczyka, który po prostu nie wykazywał jakiejkolwiek inicjatywy. Był znudzony pobytem na korcie i robił wszystko, aby jak najszybciej z niego zejść. W wielu spotkaniach brakowało mu zaangażowania. Dlatego kolejna listopadowa wypowiedź, którą przytoczę, dawała nadzieję, że 23-latek zaczyna poważnie myśleć o tenisie. – Chciałbym uniknąć sytuacji, w której czuję się wypalony pod względem mentalnym i cierpię pod względem fizycznym. Razem z moim sztabem będę starannie ustalał moje plany. Nie sądzę, abym w poprzednich dwóch latach czynił to dobrze, ponieważ ani razu nie było mi dane dograć sezonu do końca.

Wszystko jednak wskazuje, że Kyrgios powiedział co innego, a myślał o czymś zupełnie innym. Potwierdza to jego kolejna wypowiedź z Brisbane. – W tym roku będę grał rzadziej, ale wciąż nie znam dokładnej liczby turniejów, w których wystąpię. Wiem jednak, że jeżeli wygram Australian Open, to nie pojawię się na korcie do końca sezonu.

Fani Kyrgiosa mogą odetchnąć z ulgą. Po tym, jak zdradził on przebieg swoich przygotowań do nowego sezonu, możemy być wręcz pewni, że triumf w wielkoszlemowych zawodach w Melbourne mu nie grozi. I dobrze.

W przerwie między sezonami nie poprawiam swojego tenisa, a staram się od niego odpocząć. Wystarczająco dużo gram w ciągu roku, przez co jestem zmęczony.

Potencjalne wygranie Australian Open mogłoby spowodować, że Kyrgios po kilku miesiącach zapomniałby, jak się gra w tenisa. Tego chyba nie chcemy. Nick irytuje jak mało kto, ale jest niezwykle barwną postacią.

Dodaj komentarz

UA-120295791-1