Nie chcesz być kapusiem? Słono za to zapłacisz!

Jestem przekonany, że nazwisko Coria coś Wam mówi. W końcu Guillermo to niegdyś trzeci zawodnik rankingu ATP, dziewięciokrotny triumfator zawodów głównego cyklu, a również finalista wielkoszlemowego Roland Garros z 2004 roku.W ostatnich dniach w kuluarach to nazwisko znów jest na językach. Tym razem nie z powodu Guillermo, tylko jego młodszego brata – Federico. Na dodatek powodem nie są jego tenisowe sukcesy.

Federico Coria to zawodnik niszowy – nie ma co do tego jakichkolwiek wątpliwości. Trudno, aby był znany szerszej publice, skoro jego życiówka to 233. miejsce w rankingu ATP. Jak można się domyśleć – na jego koncie nie ma triumfu w zawodach rangi ATP oraz ATP Challenger Tour. Typowy przeciętniak, który dobrze radzi sobie w ITF-ach, jednak jest “za wąski w barach”, aby zadomowić się poziom wyżej. Nie można mu jednak odmówić zawziętości, a wręcz można powiedzieć, że w ostatnich tygodniach wykazywał symptomy, iż może to jest własnie ten okres, w którym zanotuje progres. Druga runda w turnieju ATP w Lyonie (premierowa wygrana w głównej drabince zawodów pod tą egidą) to jak dotychczas jego życiowy sukces. I w najbliższych kilku tygodniach nie będzie miał okazji go zarówno powtórzyć, ani poprawić.

Argentyńczyk znalazł się na celowniku Tennis Integrity Unit (TIU), czyli organizacji, której zadaniem jest zwalczanie korupcji w tenisie. Na wstępie warto zaznaczyć – Coria nie zamierzał ustawiać meczów. W 2015 roku, podczas turnieju Futures we włoskim Sassuolo, dostał propozycję, aby przegrał seta w jednym z meczów, ale zawodnik nie przystał na to. Ponownie zgłoszono się do niego w sierpniu z ofertą, aby przegrał do końca roku określoną liczbę spotkań. Niezależne śledztwo bezsprzecznie wykazało, że tenisista także tym razem nie wykazywał zainteresowania.

I ktoś pomyśli: Super, uczciwy zawodnik, oby takich jak najwięcej. Tymczasem TIU jego zachowaniem jest zadowolone wyłącznie połowicznie. Po pierwsze – Coria nie zgłosił tych incydentów wyżej wymienionym organom, co jest naruszeniem Sekcji D.2.ai: Zawodnik w przypadku otrzymania jakiejkolwiek oferty pieniężnej, w zamian za którą ma wpłynąć na wynik meczu, jest zobligowany do zgłoszenia takiego incydentu TIU jak najszybciej jest to możliwe.

Coria popełnił także jeszcze jeden grzech – mianowicie – gdy został poproszony o przekazanie telefonu do śledztwa, to przywrócił jego ustawienia do fabrycznych, co również jest zakazane. Pomimo, że Coria na dobrą sprawę nie zrobił nic złego, to odpocznie od gry w tenisa. TIU postanowiło zawiesić go na osiem miesięcy w zawieszeniu i wlepić karę grzywny 10 tysięcy dolarów amerykańskich. Jeśli Coria nie podpadnie tej organizacji w najbliższych tygodniach, to banicja zostanie zmniejszona do dwóch miesięcy, a kara pieniężna zredukowana do połowy.

Niech przypadek 26-latka będzie przestrogą dla tych, którzy uważają, że samo nieskorzystanie z nieczystej propozycji jest bohaterskim zachowaniem. Trzeba pamiętać o tym, że siatka, która zajmuje się ustawianiem meczów, nie zakończy swoich starań na jednym niepowodzeniu. TIU zamierza walczyć nie tylko z nieuczciwymi zawodnikami, ale także zwalczać działania tych, którzy ich do tego zachęcają.

Dodaj komentarz

UA-120295791-1