Kevin Anderson już nie jest osamotniony. Lloyd Harris zadebiutował w TOP 100

Republika Południowej Afryki w erze Open nie miała zbyt wielu tenisistów, którzy dobrze radzili sobie na najwyższym poziomie. Wayne Ferreira, John-Laffnie de Jager, Rik de Voest, a obecnie Kevin Anderson. Chociaż ten ostatni osiąga największe sukcesy z tego grona, to jednak w jego przypadku mówienie o “reprezentowaniu RPA” jest określeniem trochę na wyrost. Po tym, jak Afrykaner popadł w scysję z rodzimą federacją, nie występuje w rozgrywkach Pucharu Davisa (po raz ostatni miało to miejsce w 2011 roku). Co więcej – Anderson swoją tenisową karierę napędzał w Stanach Zjednoczonych, a następnie nawet mówiło się o możliwości przyjęcia amerykańskiego obywatelstwa.

Kevin Anderson i długo, długo nic..

Kevin Anderson zapewne był przyzwyczajony do tego, iż od wielu lat na dobrą sprawę jest jedynym rozpoznawalnym tenisistą z RPA. Wkrótce może się to jednak zmienić. Najlepszym potwierdzeniem niech będzie fakt, iż obecnie piąty zawodnik świata nie jest już osamotniony w pierwszej setce rankingu ATP. Od poniedziałku w tym gronie znalazło się miejsce dla innego Afrykanera – Lloyda Harrisa, który posiada wiele argumentów potrzebnych do tego, aby kontynuować marsz w górę klasyfikacji.

25 czerwca 2017 roku – finał eliminacji do turnieju trawiastego ATP 250 w Antalyi. Wówczas notowany na 279. miejscu w rankingu ATP Kamil Majchrzak w swoim debiucie w zawodach tej rangi wywalczył awans do głównej drabinki. W decydującym meczu pokonał 257. zawodnika świata – Lloyda Harrisa. Półtora roku później reprezentant Polski wciąż czeka na przekroczenie bariery TOP 100, natomiast Harris ma na swoim koncie trzy triumfy w zawodach ATP Challenger Tour i od poniedziałku jest 100. rakietą globu.

21-latek to tenisista mało znany – podczas, gdy jego rówieśnicy są mianowani gwiazdami NextGen, promuje się ich na wiele sposobów, on na uboczu doskonali swój tenis. Robi to świetnie, co widać po wynikach. W 2018 roku wygrał pięć turniejów (dwa Challengery oraz trzy Futuresy), zanotował wielkoszlemowy debiut oraz pierwsze zwycięstwo w imprezie ATP.  Nieźle, jak na gracza, który dokładnie rok temu był notowany na 290. pozycji i o rankingowe punkty walczył w turniejach najniższej rangi.

Krok w przód

Harris dobrze radzi sobie w Challengerach (w ubiegłym roku triumfował w Launceston – więcej w poniższym filmiku), teraz czas na płynne przejście do zawodów ATP. Oczywiście istnieje spora różnica pomiędzy tymi poziomami, ale Afrykaner chce jak najszybciej skrócić ten dystans. Najlepszą rekomendacją ku temu niech będzie fakt, iż od kilkunastu godzin zalicza się do grona najlepszych 100 tenisistów świata. 21-latek z Cape Town nie zamierza zadowalać się tym osiągnięciem i już stawia przed sobą kolejny cel. – Teraz chcę wejść do TOP 50. To jest mój ogromny cel i mam nadzieję, że uda mi się to w tym sezonie – powiedział. Zawodnik mierzący 193 centymetry stylem gry przypomina swojego wyżej wspomnianego rodaka. Podobnie, jak Anderson, swój tenis opiera na serwisie i stara się w początkowych fazach akcji szukać kończącego zagrania.

Historia Harrisa zapewne jest natchnieniem dla wielu graczy z RPA, którzy starają się zaistnieć w światowym tenisie. Dla zawodników z Afryki jest to nie lada wyzwanie. Nie tylko, jeśli chodzi o kwestie sportowe, ale także finansowe. Przekonał się o tym bohater tego tekstu. – Kiedy byłem młodszy był czas, kiedy nie mieliśmy pieniędzy na moje tenisowe podróże. Moi rodzice nie mogli sobie pozwolić na ogromne koszty z tym związane. Nie mogłem liczyć na sponsorów, dlatego musieliśmy się sporo nagłowić, aby znaleźć sposób na rozwiązanie tego problemu.

Myślisz tenis w RPA, mówisz Kevin Anderson. Oczywiście nadal się to nie zmieni, jednak wszystko wskazuje, że coraz częściej będziemy słyszeć o innym Afrykanerze – Lloydzie Harrisie. 21-letni gracz świetnie sobie poczyna na zawodowych kortach i jest na dobrej drodze, aby być “wsparciem” dla swojego bardziej utytułowanego rodaka..

Dodaj komentarz

UA-120295791-1