Jaka będzie tegoroczna edycja Australian Open?

Mimo, że od rozpoczęcia obecnego sezonu na wszystkich poziomach rozegrano już setki (a nawet tysiące) meczów, to jednak dla wielu z nas prawdziwą inauguracją tenisowych zmagań jest wielkoszlemowy Australian Open. Turniej, którego nie da się nie lubić. Chyba każdy posiada jakieś wspomnienie z Melbourne, choć większość nigdy nawet się nie zbliżyła do stanu Wiktoria! Od startu turnieju głównego dzieli nas zaledwie kilkanaście godzin – to oznacza, iż nadszedł czas na przewidywania na temat tego, co będzie się działo na obiekcie Melbourne Park.

Przed każdym turniejem wielkoszlemowym pojawia się sporo pytań. Jak poradzą sobie faworyci, czy dany zawodnik zażegnał kontuzję, czy może jednak będzie mu ona utrudniać dobry występ? Kto może napędzić swoją karierę dzięki takiej imprezie, a dla kogo będzie to kolejny stracony występ? I najważniejsze pytanie – jak poradzą sobie reprezentanci Polski, którzy w tak mocnym składzie dawno nie pojawili się głównej drabince.

Swoimi typami dotyczącymi Australian Open podzielą się z nami eksperci w składzie:

  • Marek Furjan, komentator Eurosportu oraz Eleven Sports
  • Dawid Wiktorski, twórca największej tenisowej grupy na Facebooku i właściciel strony Tenis by Dawid
  • oraz moja skromna osoba

Jak w Melbourne poradzą sobie reprezentanci Polski?

Marek Furjan: Pierwsze sukcesy już są – Iga i Kamil przeszli eliminacje, a to duża sztuka. Mamy czworo singlistów w Australian Open, najwięcej od trzech lat, co już bardzo mnie cieszy. W przypadku Świątek, Majchrzaka i Hurkacza sam występ w takim turnieju jest fajnym osiągnięciem, Linette już się na tym poziomie ograła. Igę i Huberta z pewnością stać na wygranie meczu w „main draw”, Kamil i Magda wylosowali rywali z najwyższej półki. Jeżeli mam bawić się w przewidywanie: będą wygrane mecze, ale trudno będzie komukolwiek wzbić się ponad drugą rundę. Bez wątpienia najtrudniejszego rywala w 1R będzie miał Majchrzak. Zwycięstwo któregokolwiek z naszych panów z Nishikorim, który moim zdaniem będzie się bił o fazę ćwierćfinałową, byłoby jedną z największych sensacji z udziałem polskiego tenisisty w ostatnich latach. Patrząc na układ drabinki, najpoważniejszą kandydatką do najdłuższego pobytu w Melbourne Park jest paradoksalnie Iga Świątek. Trzymam kciuki za wszystkich!

Dawid Wiktorski: Po zakończeniu kariery Agnieszki Radwańskiej i długiej absencji Jerzego Janowicza mój optymizm w polskie sukcesy na pewno zmalał, lecz na ten moment sytuacja wygląda naprawdę nieźle. Mamy w głównej drabince swoich liderów wśród kobiet i mężczyzn, a życiowe wyniki osiągnęli już Kamil Majchrzak oraz Iga Świątek, którzy przeszli kwalifikacje do Wielkiego Szlema. Niestety losowanie głównej drabinki nie do końca było udane, gdyż Hubert zagra ze znakomitym serwismenem Ivo Karloviciem, który świetnie zaczął sezon i przebrnięcie pierwszej rundy uznam za spory sukces. Tym bardziej, że Wrocławianin zadebiutuje w głównej drabince, w Melbourne. W drugiej rundzie czekać będzie prawdopodobnie Kei Nishikori, który zmierzy się z Kamilem Majchrzakiem i urwanie chociażby seta będzie sporym sukcesem.

Wśród kobiet zobaczymy Magdę Linette, która zagra ze zwyciężczynią ostatniego szlema w Nowym Jorku – Naomi Osaką. Co prawda Polka w poprzednim sezonie ograła Japonkę, lecz jej forma cały czas się waha i niestety nie jestem zbyt dużym optymistą. Drugą Polką w turnieju głównym będzie rewelacyjna Iga Świątek i to Warszawianka ma największe szanse na awans do drugiej rundy, gdyż zagra z Aną Bogdan, która jest jak najbardziej w zasięgu. W turnieju deblowym zobaczymy oczywiście triumfatora AO z 2014 roku Łukasza Kubota, lecz był zmuszony szukać nowego partnera, którym został Horacio Zeballos, więc na pewno trzeba dać im czas na lepsze poznanie się na korcie.

 

Michał Pochopień: Losowanie bez wątpienia mogło być pomyślniejsze. Hubert Hurkacz tuż przed rozpoczęciem rywalizacji w Melbourne triumfował w turnieju ATP Challenger Tour w Canberze.. Na pewno będzie to dla niego cenne przetarcie przed właściwym startem. Ivo Karlovic to zawodnik niezwykle wymagający – szczególnie w obecnej, bardzo dobrej dyspozycji. Przede wszystkim wrócił do rytmu meczowego, a przy jego stylu gry, który opiera się na serwisie, jest to wręcz kluczowe. W starciu dwóch zawodników o takich predyspozycjach trudno typować cokolwiek – jeśli obaj będą dobrze dysponowani, to o losach może zadecydować kilka pojedynczych piłek.

Przejście przez pierwszą rundę będzie sporym osiągnięciem – w kolejnej fazie najprawdopodobniej na wygranego tego meczu będzie czekać Kei Nishikori, który według mnie jest poza zasięgiem obu. A z Nishikorim zmierzy się nasz kwalifikant Kamil Majchrzak. Osobiście bardzo cieszę się z jego sukcesu. Poprzedni rok był dla niego ciężki, mówiło się nawet o stagnacji. Ten rozpoczął najlepiej jak się da – zrobił swoje i teraz niech się cieszy chwilami w turnieju głównym.

Magda Linette od dłuższego czasu pokazuje, iż stabilizacja to dla niej obce słowo. Brak regularności i gra w kratkę powoduje, iż naprawdę nie wiadomo czego się spodziewać po jej występach. Patrząc na jej obecną formę nie mam jakichkolwiek oczekiwań z jej występem. Szczególnie, że w pierwszej rundzie czeka na nią Naomi Osaka.

Oczekiwań nie powinno się także mieć, jeśli chodzi o Igę Świątek. Polka jednak radzi sobie tak dobrze, iż rozbujała wyobraźnię wielu z nas. Osobiście jednak tak, jak w przypadku debiutującego Majchrzaka, apeluję o zakończenie pompowania balonika i pozwolenie nabierania doświadczenia, bo to najważniejszy aspekt.

W kim należy upatrywać faworyta Australian Open?

Marek Furjan: U panów zdecydowanym faworytem jest Novak Djoković. Serb celuje w Wielkiego Szlema i poza Paryżem wszędzie będzie faworytem. W mojej ocenie ma w tym sezonie szanse nawet na trzy wielkie tytuły. Porażka z Bautistą-Agutem w Katarze niczego w kontekście występu w Melbourne nie zmieni. W walce o tytuł najpoważniejszymi rywalami będą Roger Federer i Rafael Nadal.

Turniej pań będzie bardziej otwarty i nie widzę w nim faworytki do triumfu. Duże szanse ma Andżelika Kerber, która wygrała w Melbourne trzy lata temu, a w poprzedniej edycji zagrała w półfinale. Dobry Puchar Hopmana, coraz równiejsza gra w wielkoszlemowych imprezach – to może zrobić różnicę. W dolnej części drabinki nie widzę tenisistki, która ją postraszy.

Dawid Wiktorski: Wśród mężczyzn faworyci są cały czas Ci sami. Pierwsze nazwisko to oczywiście Novak Djokovic, który będzie chciał nawiązać do sukcesów w tym turnieju, przerwać dwuletnią passę Rogera Federera i przy okazji wyjść na samodzielne prowadzenie pod względem wygranych w Melbourne – z Federerem mają ich po 6. Obaj prezentują się bardzo dobrze i to raczej między nimi rozstrzygnie się sprawa triumfu. Oczywiście nie można zapominać o Rafaelu Nadalu, lecz Hiszpan odpuścił start w Brisbane z powodu urazu uda i bez ogrania meczowego przystąpi do Wielkiego Szlema. Przed rokiem skreczował w półfinale, a ogółem większość sezonu w jego wykonaniu stała pod znakiem urazów i odpuszczania startów (głównie na kortach twardych). W szerokim gronie faworytów jest jeszcze kilku zawodników, tj. Kei Nishikori, Marin Cilic, Dominic Thiem czy Alexander Zverev.

Wśród kobiet sprawa jest wiele bardziej skomplikowana. Tutaj według mnie nie ma głównej faworytki, a jest ich co najmniej kilka. Pierwsze nazwisko to oczywiście Serena Williams, która czeka na triumf w Wielkim Szlemie już dwa lata. W bardzo dobrej formie jest Angelique Kerber, która już tradycyjnie bardzo solidnie wygląda w styczniu. Groźna będzie także Karolina Pliskova, która wygrała turniej w Brisbane oraz jej rodaczka Petra Kvitova. Bronić tytułu zamierza Caroline Wozniacki, która podobnie jak Elina Svitolina wypadła dość blado na inaugurację sezonu, więc ciężko powiedzieć na co będzie je stać.

Michał Pochopień: Novak Djokovic. Wielu krytykuje go za występ w Ad-Dausze, ale znając Serba – potraktował ten turniej treningowy. Jestem wręcz przekonany co do tego, że w Melbourne zagra o niebo lepiej. I podtrzyma świetną serię wygrywając trzecią wielkoszlemową imprezę z rzędu.

Typowanie triumfatorki turnieju kobiet jeszcze przed rozpoczęciem meczu jest sporym wyzwaniem, ale jeśli już mam to robić, to wybieram Angelique Kerber. Angie po poważnym kryzysie, który dopadł ją w 2017 roku, świetnie wróciła do gry w poprzednim sezonie. Wszystko wskazuje, że także ten rok będzie dla niej bardzo udany. Nie skreślałbym także Sereny Williams. Amerykanka będzie za wszelką cenę dążyć do tego, aby poprawić dorobek wielkoszlemowych tytułów.

Kto może zostać “czarnym koniem” imprezy?

Marek Furjan: Alex De Minaur. Zawodnik, który w ubiegłym roku zrobił na mnie największe wrażenie. Najszybsze nogi w rozgrywkach, poświęcenie, ciężka praca i pokora – tak mogę go krótko opisać. W Australii mówi się, że świetnie przepracował okres przed sezonem, a pierwsze efekty widać było już w Brisbane i Sydney. W 3R będzie ogromnym zagrożeniem dla Rafy Nadala. Spodziewam się też, że świetny występ w Melbourne zaliczy Kei Nishikori, który w pierwszym tygodniu sezonu grał agresywnie i skutecznie.

Ashleigh Barty i Julia Goerges. Duet z TOP 15, ale Australijka czeka na pierwszy wielkoszlemowy ćwierćfinał, a Niemka osiągnęła ten etap tylko raz. Obie świetnie weszły w sezon, mają już kilka wartościowych zwycięstw i mogą sprawić w Melbourne problemy każdej przeciwniczce. Barty jest tenisistką unikalną: wszystko widzi, ma dobrą rękę, gra różnorodnie. Oczarowała mnie po raz kolejny podczas ubiegłorocznej imprezy z Zhuhai i z niecierpliwością czekam na jej występ w AO.

Dawid Wiktorski: Historia mówi, że wśród mężczyzn ciężko o jakiekolwiek sensacje na Wielkim Szlemie, szczególnie w Melbourne. Sięgając pamięcią to pierwszym skojarzeniem jest Marcos Baghdatis, lecz było to już 13 lat temu. Jeszcze przed sezonem za potencjalnego czarnego konia uznałbym Greka Stefanosa Tsitsipasa, lecz obecna dyspozycja raczej nie przyniesie mu wielkiego sukcesu. Na pewno warto wymienić kilka nazwisk, które uszeregowałbym w kilka grup. Z generacji next gen na pewno zwróciłbym uwagę Ugo Humberta oraz Alexa De Minaura, którzy notują ciągły progres.

Drugą grupą są niespełnione talenty, tj. Benoit Paire, Bernard Tomic, Nick Kyrgios oraz Ernests Gulbis i nie zdziwię się jak któregoś z nich zobaczymy w najlepszej ósemce. Ostatnia grupa to gracze z szerokiego zaplecza czołówki, którym brakuje sukcesów wielkoszlemowych, ale zawsze trzeba się z nimi liczyć. Są to m.in.: Roberto Bautista-Agut, Borna Coric, Kyle Edmund czy Karen Khachanov.

Wśród kobiet sprawa wygląda znów znacznie ciężej do oceny, gdyż potencjalnych underdogów jest dość sporo. Pierwszą taką zawodniczką jest Aryna Sabalenka, która już w ubiegłym sezonie zaczęła pokazywać wysokie umiejętności, a w 2019 zdążyła już potwierdzić, że kwestią czasu jest dla niej finał wielkoszlemowy. Drugą zawodniczką jest reprezentantka gospodarzy, a mianowicie Ashleigh Barty, która świetnie weszła w sezon i jej mecze będą wypełniać trybuny, co jest pewnym handicapem na jej korzyść. Przy słabszej dyspozycji Samanthy Stosur młodsza Australijka jest wielką nadzieją gospodarzy.

Michał Pochopień: Od dłuższego czasu mam przeczucie, że Ernests Gulbis znów odpali i wróci do gry na najwyższym poziomie. Może nastąpi to akurat w Australii? W pierwszej rundzie czeka go starcie ze Stanem Wawrinką, który mimo, iż jest faworytem, to jednak nadal nie wrócił do pełnej dyspozycji. Nie jestem przekonany, czy wytrzyma np. pięciosetowy mecz. Wawrinka na start, potem Nick Kyrgios albo Milos Raonic. Pokonanie tych graczy bezapelacyjnie zrobi z Gulbisa “czarnego konia”. Biorąc pod uwagę graczy z niższym rankingiem, to liczę także na dobre występy Jasona Kublera, Yoshihito Nishioki Tomasa Berdycha, który udanie przypomniał o sobie w Ad-Dausze, gdzie wrócił do rywalizacji po wielomiesięcznej kontuzji.

Wróżenie z fusów. Może któraś z zawodniczek młodego pokolenia? Iga Świątek, Destanee Aiava? Kandydatek jest przynajmniej kilka – zresztą jak w każdej imprezie wielkoszlemowej, gdzie pojedynczych okazji do sprawienia niespodzianki jest po prostu dużo.

Kogo odpadnięcie w początkowej fazie nie trzeba będzie uznawać za niespodziankę?

Marek Furjan: Karen Chaczanow. Zagraniczni eksperci typują go nawet jako kandydata do wyścigu o Turniej Mistrzów, a moim zdaniem w Melbourne nie przetrwa trzech rund. W sąsiedztwie znalazło się kilku solidnych graczy – Gojowczyk, Sandgren, Nishioka, Millman, Murray i Bautista Agut. Bardzo ciekawa grupa zawodników, w starciu z którymi Rosjanin może nie wytrzymać presji. Niepokojące sygnały docierają też z obozu Saszy Zwieriewa, który przewrócił się podczas jednego z treningów i po rozegraniu dwóch kolejnych punktów zszedł z kortu z bólem nogi (Achilles lub pięta).

Halep, Muguruza i Ostapenko. Wielkie firmy, które cierpiały na finiszu 2018r., a w nowym roku zanotowały falstart. Trudno będzie zrobić w Melbourne coś z niczego, bo w ostatnim czasie w obozach trzech mistrzyń wielkoszlemowych zdecydowanie więcej było zmartwień niż uśmiechów.

Dawid Wiktorski: Niespodzianką nie będą na pewno wczesne porażki następujących graczy:

1. Andy Murray – zmierzy się z bardzo dobrze dysponowanym Roberto Bautistą, a sam niestety zmierza do zakończenia kariery, której kres prawdopodobnie na Wimbledonie.
2. Stan Wawrinka – podobnie jak Szkot nie jest w swojej najlepszej formie, a ponadto w pierwszej rundzie zagra z nieprzewidywalnym Ernestsem Gulbisem.
3. Milos Raonic/Nick Kyrgios – zagrają ze sobą w pierwszej rundzie, a w drugiej spotkają się zwycięzcą w/w pary. To oznacza, że po trzech fazach, pożegnamy trzech solidnych graczy.
4. Simona Halep – dopiero rozpoczęła sezon, lecz widać, że AO nie jest jej celem numer 1, tym bardziej, że nawierzchnia jest dla niej trochę za szybka. Ponadto w pierwszej rundzie zagra od razu z dość wymagającą rywalką – Kaią Kanepi.
5. Jelena Ostapenko – Łotyszka cały czas szuka formy i stabilizacji mentalnej. Jej spotkania często nie są zbyt przyjemne dla oka, które obfitują w niewymuszone błędy. Ponadto w pierwszej rundzie wylosowała mocną rywalkę – Marię Sakkari.
6. Sloanie Stephens – inauguracja sezonu w wykonaniu Amerykanki wygląda słabo. W AO nie wróżę jej sukcesu.

Michał Pochopień: Mogę zostać uznany za wariata, ale paradoksalnie uważam, że w kwestii występów w imprezach wielkoszlemowych nic się nie zmieni u Alexandra Zvereva. Z jego obozu docierają niepokojące wieści o kontuzji, co dodatkowo mu nie pomaga. Kyrgios, Raonic, Sock, Simon, Chardy – to zawodnicy, na których Niemiec może trafić do 1/8 finału. Na dobrą sprawę każdy z nich może pokusić się o sprawienie niespodzianki. Przy tym nie potrzeba do tego jakiejś wybitnej formy – wystarczy wykorzystać gorszy dzień Zvereva, których na szlemach ma pełno.

U kobiet zaskoczeniem będzie, jeśli na etapie trzeciej rundy w grze pozostanie chociażby 16-ście rozstawionych zawodniczek. Od kilku wielkoszlemowych turniejów faworytki szybko zawijają się do domów.  Rzucając nazwiskami – Simona Halep nie rozpoczęła tego sezonu najlepiej – wpierw kontuzja, później szybka porażka w Sydney. W pierwszej rundzie w Melbourne czeka na nią zawsze groźna Kaia Kanepi i ten mecz może się różnie potoczyć.

***

Jeśli przebrnęliście przez nasze przewidywania, to znaczy, że poznaliście trzy różne spojrzenia na zbliżający się Australian Open? Które z nich jest najbardziej zbliżone do Waszego? A może posiadacie zupełnie inne? Zapraszam do dzielenia się swoimi przemyśleniami w komentarzach!

fot. AFP

Dodaj komentarz

UA-120295791-1