Czas zakończyć karierę? Nenad Zimonjic nie wie o czym mowa!

42 lata na karku, konieczność poddania się dwustronnej rekonstrukcji stawu biodrowego. Dla większości tenisistów brzmi to jak wyrok. Koniec kariery. Wiele osób uważa, że Nenad Zimonjic jest szalony. Nie jest to dziwna opinia – w końcu gość ma 42 lata, za sobą grubo ponad dwie dekady gry na najwyższym poziomie. A on po czterdziestce poddaje się poważnej operacji, po której wraca do gry.. Fenomen. Historia na film, który notabene powstanie.

Nenad Zimonjic po 10 latach bólu i zwyrodnieniowej choroby stawów nie miał jakiejkolwiek alternatywy. Musiał poddać się operacji. Czerwcowy zabieg przeprowadzony w Klinice Endogap w Garmisch-Partenkirchen trwał ponad dwie i pół godziny. Serbski weteran nie miał w głowie myśli o powrocie do gry w tenisa – jego celem było zapewnienie sobie komfortu w późniejszych latach życia.

Zimonjic ostatni mecz przed „pójściem pod nóż” rozegrał trzeciego maja 2018 roku w Monachium. Jego partnerem był Ivo Karlović, z którym doszedł do ćwierćfinału. 42-latek zdawał sobie sprawę, że to mogło być ostatnie spotkanie w jego karierze. – Wiedziałem, że tak może być – powiedział w rozmowie z oficjalną stroną ATP. – Nie było gwarancji, że wrócę. Była to jednak jedyna opcja. Przez ostatnie trzy, cztery lata odczuwałem potężny ból. Nie miałem wyboru.

***

10 lat walki z własnym organizmem

W zawodowym tourze często szydzono z Zimonjicia, który miał spędzać bardzo dużo czasu w gabinetach fizjoterapeutów. Śmiano się, że bywał tam częściej niż na korcie. Owszem. Bywał tam bardzo często, ale miał ku temu powody. – Podczas Wimbledonu 2008, w którym grałem w parze z Danielem Nestorem, po jednym z meczów poczułem ogromny ból. Clay (Sniteman, starszy dyrektor usług medycznych w ATP – przyp.) polecił mi, abym wykonał tomografię komputerową i prześwietlenie. Wyniki nie napawały optymizmem – okazało się, że mam naprawdę duży problem z moim prawym biodrem. W tym czasie zachowało się już jedynie 50 procent chrząstki. Miałem kilka sugestii dotyczących operacji – przeprowadzić artroskopię czy wykonać czyszczenie. Nikt jednak nie chciał mi dać gwarancji, że wrócę na kort. Dlatego postanowiłem zaczekać – zdradził serbski zawodnik.

Zimonjić raczej nie narzekał, że podjął taką decyzję – kilka miesięcy po wspomnianym Wimbledonie, 17 listopada 2008 roku, awansował na pierwsze miejsce w rankingu ATP. Odczuwał jednak konsekwencje pogłębiającej się kontuzji. Ból z tygodnia na tydzień był coraz większy i często doskwierał mu 24 godziny na dobę. Na początku 2018 roku postanowił poszukać pomocy u specjalistów z Anglii, Niemiec czy Serbii. – Wszyscy byli zgodni i stwierdzili, że będę potrzebował całkowitej rekonstrukcji. W końcu doszedłem do momentu, w którym zrozumiałem, że naprawdę potrzebuję operacji – opowiadał 42-letni deblista.

Lekarze byli zdziwieni, że z moimi biodrami byłem w stanie grać przez tyle lat! Widzieli, że na obu biodrach nie ma absolutnie żadnej chrząstki i byli pełni podziwu tego, iż byłem w stanie poradzić sobie z bólem. 

Nowe otwarcie

Rankiem ósmego czerwca 2018 roku, Zimonjic był już po operacji przeprowadzonej w szpitalu w Garmisch=Partenkirchen. Dwa dni po tym stawiał już pierwsze kroki. W szpitalu łącznie spędził siedem dni. – Dopiero dwa tygodnie po operacji zdałem sobie sprawę z tego, że cierpiałem przez tak długi czas – powiedział zawodnik, który sześć dni po operacji nie potrzebował już kul ortopedycznych.

42-latek nie spodziewał się, że po tak poważnej operacji będzie mógł wrócić do uprawiania sportu. – Na krótko przed operacją zapytano mnie, kiedy chciałbym wrócić do gry. Byłem ogromnie zaskoczony, gdyż myślałem, że jedyne co mi pozostanie to gra dla przyjemności. Ale lekarze powiedzieli: Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to będziesz mógł spróbować. Byłem wzruszony. W ciemnym tunelu pojawiło się trochę światła. Wcześniej żartowałem z moją żoną, Miną, że z nowymi biodrami chciałbym zagrać w jednym turnieju.

Po operacji wszystko zaczyna się od nowa. Nawet uczyłem się chodzić. Byłem bardzo zmotywowany i naprawdę cieszył mnie proces rehabilitacji. Trenowałem po 10-11 godzin dziennie. 

Historia zasługująca na uwiecznienie 

Było warto. Zimonjić wrócił do gry podczas turnieju rangi ATP 250 w Sofii. Jego partnerem był Mate Pavić. Duet poniósł porażkę w pierwszej rundzie z Rohanem Bopanną oraz Divijem Sharanem, ale wynik nie ma tutaj jakiegokolwiek znaczenia. Symboliczne jest to, że zawodnik tak doświadczony, a także tak utytułowany, znalazł w sobie siłę, aby wrócić do sportu po tak poważnych perturbacjach. Zauważył to Billy Peterson z Epic Match Media, który towarzyszył Serbowi przez ostatnie trzy lata i tworzy o nim film dokumentalny.

W wieku, w którym większość jego rówieśników cieszy się emeryturom, on, jako 54-krotny zwycięzca turniejów, nadal ma coś do udowodnienia. – Robię to dla siebie. Mam również nadzieję, że zainspiruję tym innych. Aby nadal wierzyli w swoje marzenia i mieli nadzieję na przedłużenie kariery po poważnych kontuzjach.

źródło: atptour.com / Twitter

Dodaj komentarz

UA-120295791-1